niedziela, 25 kwietnia 2010

Piaśnica 1939 - "Gdyński Katyń"

Piaśnica była pierwszym miejscem masowych mordów dokonanych w trakcie działań II Wojny Światowej. Wcześniejsze represje hitlerowców (we wrześniu i październiku 1939 roku) ograniczały się raczej do niewielkich pokazowych egzekucji, które miały za zadanie raczej zastraszyć lokalną ludność, niż zlikwidować wrogie wobec nowych władz jednostki.

Tymczasem w Gdyni rzecz miała się całkowicie odmiennie. Gdynia od 15 lat stanowiła obiekt zawiści władz sąsiedniego Wolnego Miasta Gdańska oraz III Rzeszy. Umożliwiała bowiem Polsce nie tylko budowę floty wojennej i handlowej, rozwój gospodarczy polskiej części Pomorza, ale co ważniejsze - pozwalała na prowadzenie niezależnej polityki morskiej i nieskrępowanego handlu zagranicznego bez pośrednictwa portu gdańskiego.

Gdynia w okresie dwudziestolecia międzywojennego była obiektem licznych szykan ze strony włodarzy Gdańska. Początkowo ograniczały się one do utrudniania komunikacji jedyną linią kolejową, potem do utrudniania sprowadzania towarów niezbędnych do budowy portu w Gdyni, a w końcu do wojny celnej. Na szczęście Gdynia z tego jawnego konfliktu wyszła zwycięsko. Nie tylko stała się większym portem, nowocześniejszym, ale trwale ugruntowała pozycję Polski nad Bałtykiem i na Pomorzu.

Budziło to tym większą zazdrość i wrogość ze strony Gdańska i III Rzeszy. Niemcy wciąż nie mogli pogodzić się ani z utratą tej części Pomorza, ani tym bardziej z rozwojem przejawów polskości na tych terenach. Kwestia ta, poruszana jako "sprawa korytarza gdańskiego", stała się ostatecznie jedną z bezpośrednich przyczyn wybuchu II Wojny Światowej. Można zatem sądzić, że szczególne represje jakie dotknęły Polaków z Pomorza, w tym także mieszkańców ówczesnej Gdyni, miały charakter rewanżu i odwetu.

Po opanowaniu Pomorza Gdańskiego we wrześniu 1939 roku, niemiecki okupant przystąpił do aresztowań miejscowej inteligencji. Na przygotowanych jeszcze przed wybuchem wojny przez niemiecki wywiad listach "wrogów Niemiec" znaleźli się m.in. urzędnicy, lekarze, nauczyciele, księża, działacze społeczni, przedsiębiorcy. Początkowo internowani, stopniowo przewożeni do Lasów Piaśnickich, gdzie byli rozstrzeliwani i grzebani w zbiorowych mogiłach.

Pomorska inteligencja, pochodząca głównie z Gdyni (ale także z Wejherowa, Pucka, Kartuz) stanowiła około 20% spośród ogółu 14 000 osób rozstrzelanych przez wojska hitlerowskie w Piaśnicy w okresie od października 1939 roku do maja 1940. Pozostali byli więźniami z innych części Polski, Czech, a nawet samej III Rzeszy. W Piaśnicy rozstrzelano też około 2 000 pacjentów zakładów psychiatrycznych.

Spośród wybitnych Gdynian, w Lasach Piaśnickich zostali rozstrzelani m.in.:
  • Leon Kryczyński - wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdyni,
  • Władysław Kiedrowski - sędzia Sądu Okręgowego w Gdyni,
  • Witold Kukowski - właściciel majątku w Kolibkach, honorowy konsul estoński,
  • Teodorowi Turzyńskiemu - proboszcz parafii NMP w Gdyni,
  • Anastazy Fierek - proboszcz parafii Przemienienia Pańskiego w Gdyni Cisowej,
  • Józef Mówiński - proboszcz z parafii Gdynia Witomino,
  • Brunon Olkiewicz - proboszcz z parafii w Gdyni Obłuże,
  • Jan Bieńkowski - ksiądz,
  • Piotr Dunajski - ksiądz,
  • Czesław Racki - ksiądz,
  • Leon Rompca - ksiądz,
  • Mieczysław Żurek - ksiądz, dyrektor "Caritas",
  • Alojzy Piórkowski - kapelan na transatlantyku Batory,
  • Aleksander Szulc - dyrektor Liceum Handlowego,
  • Tadeusz Zalewski - kierownik Gimnazjum Mechanicznego,
  • Stanisław Woda - dyrektor Banku Polskiego w Gdyni,
  • Juliusz Hundsdorff - radny Rady Miasta Gdyni,
  • Stanisław Łęgowski  - radny Rady Miasta Gdyni,
  • Henryk Kosakowski - wykładowca Państwowej Szkoły Morskiej, harcmistrz,
  • Franciszek Linke - dyrektor Komunalnej Kasy Oszczędności w Gdyni.
Wraz z nadciągającym frontem, Niemcy przystąpili do zacierania śladów piaśnickiego mordu. Wykorzystali w tym celu m.in. więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof, którzy brali udział przy odkopywaniu grobów i paleniu zwłok. Następnie sami, jako niewygodni świadkowie zbrodni, zostali zgładzeni w tym samym miejscu.

Miejsca masowych mordów udało się odnaleźć w październiku 1946 roku. Niestety udane próby zatarcia zbrodni umożliwiły identyfikację zaledwie niewielkiej grupy ofiar. Jednak nie uchroniło to głównych wykonawców przed odpowiedzialnością. Albert Forster (gauleiter NSDAP i namiestnik Trzeciej Rzeszy w Okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie), Richard Hildebrandt (wyższy dowódca SS) oraz Friedrich Freimann (niemiecki burmistrza Pucka) m.in. za tę zbrodnię zostali skazani na karę śmierci.

Mimo podobnych rozmiarów oraz zbliżonej specyfiki zbrodni, której celem też była inteligencja, Piaśnica nie zaistniała nigdy w szerszej świadomości Polaków w takim stopniu jak Katyń. Mało tego, szczególnie po ostatnich wydarzeniach w naszym kraju można odnieść wrażenie, że to głównie przez Rosjan nasza ojczyzna nacierpiała się w trakcie II Wojny Światowej. Naturalnie rozumiem, że w lasach Katyńskich, w okolicach Miednoje i Charkowa także, ginęli wybitni Polacy. Dlatego nie należy o nich zapominać. Ale zastanawiam się, czy robienie z jednego miejsca symbolu wszystkich krzywd doznanych w II wojnie Światowej jest celowe, a przede wszystkim sprawiedliwe wobec innych ofiar.

Trzeba pamiętać, że w wyniku II Wojny Światowej zginęło około 4 miliony Polaków. jedni w mniej, inni w bardziej tragiczny sposób. Byli wśród nich zwykle ludzie prości, byli chorzy psychicznie, kobiety, dzieci. Nie wiem, czy gloryfikowanie teraz jednej z takich zbrodni, dokonanej na jednej grupie społecznej, przez tylko jednego z agresorów nie jest kolejnym przejawem naszego narodowego uwielbienia zbiorowego męczeństwa.

Autor: Paweł Różyński

Bibliografia:
Sokołowska M.: Encyklopedia Gdyni. Gdynia 2006.
Roczniki Gdyńskie
Wikipedia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz