środa, 28 kwietnia 2010

Park imienia Kaczyńskich

Dzisiaj na sesji Rady Miasta Gdyni podjęto jednogłośnie uchwałę o nadaniu parkowi w zachodniej części Kamiennej Góry imienia Marii i Lecha Kaczyńskiego. Do dzisiaj miałem cichą nadzieję, że Gdynia nie ulegnie naszemu kolejnemu zrywowi narodowemu i nie będzie podejmowała takich decyzji na fali spontanicznie przeżywanej żałoby narodowej.

Jako liberał, cyklista i czytelnik prasy wydawanej przez niemiecki kapitał, nie byłem sympatykiem zmarłego prezydenta. Uważam, że jako prezydent nie przysłużył się zbytnio mojej ojczyźnie. Oparcie sprawowania tego urzędu tylko na "polityce historycznej", "odkłamywaniu historii" i "odznaczaniu zasłużonych dla jednego nurtu politycznego" to zdecydowanie za mało na nowoczesną prezydenturę kraju europejskiego. Głęboko nie zgadzałem się z Lechem Kaczyńskim w większości poglądów, nie akceptowałem też takiego stylu urzędowania. Jednak jako zmarłej głowie państwa, należą mu się stosowne honory z racji samego sprawowania takiego urzędu.

Tymczasem żałoba narodowa zaczęła w moim odczuciu przybierać formy groteski - Wawel, teorie spiskowe, wytwarzanie mitu bohatera. Teraz przyszedł czas na nadawanie imienia Lecha Kaczyńskiego wszystkiemu wokoło i prześciganie się w coraz to bardziej nietypowych pomysłach na uczczenie pamięci Lecha Kaczyńskiego.

W związku z tym, że Lech Kaczyński był politykiem i pozostawił po sobie swoje polityczne zaplecze, posiadające swoich zwolenników i przeciwników, powinno się wstrzymać z takimi inicjatywami przez jakiś czas. Chociażby po to, aby móc na chłodno ocenić prezydenturę i ewentualne przesłanki do nadania imienia byłego prezydenta konkretnym miejscom czy obiektom. Na pewno podejmowanie takich decyzji pod wpływem emocji nie jest dobrym pomysłem i w niedługim czasie zapewne będzie powodować problemy.



Autor: Paweł Rożyński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz