wtorek, 20 kwietnia 2010

Brukarze gdyńscy

Wraz z rozwojem Gdyni, konieczne stało się poprawienie infrastruktury zaplecza gdyńskiego portu. W rok po nadaniu praw miejskich, Rada Miejska uchwaliła plan inwestycyjny, który zakładał m.in. wybrukowanie kilku najważniejszych gdyńskich ulic. Miało to na celu nie tylko poprawienie komfortu i szybkości transportu, ale także zmniejszenie zakurzenia w centrum Gdyni. Dotychczas niemal wszystkie drogi miały charakter gruntowy, co w ciepłe dni znacznie utrudniało życie zarówno mieszkańcom, jak i letnikom, którzy przez tumany kurzu musieli przedzierać się na plażę.

Poniżej kilka zdjęć ze zbiorów rodzinnych przedstawiających brukarzy pracujących przy budowie gdyńskich ulic w latach 20. i 30. XX wieku. Wśród nich mój dziadek Edward Teofil Różyński.




Autor: Paweł Różyński

2 komentarze:

  1. Takich fachowych rąk i ludzi pracujących z takim oddaniem dziś niestety już nie "produkują".Pełen szacun dla ich pracy. Gdyby nie liczne grzebanie i papranie przez nieudaczników w infrastrukturze podziemnej ,to do dziś ich praca cieszyłaby oko,a tak.... Na przykład przy przebudowie między innymi ul. Świętojańskiej "wyparowało" kilkadziesiąt tysięcy sztuk kostki brukowej jakże pieczołowicie wybieranej przez firmę wykonującą prace. Mam o to żal do władz miasta. To kawałek historii ,której nie wolno im było ot tak sobie rozliczyć w barterze w ostatecznych kosztach inwestycji. Jakem Gdynianin kochający to wspaniałe miasto jestem przekonany ,że ładnie oprawiona sztuka kostki brukowej ze wskazaniem przybliżonej lokalizacji jej ułożenia i krótkim opisem historycznym znalazłaby wielu nabywców nie tylko w samej Gdyni ,ale i na świecie przynosząc dodatkowy dochód miastu i jej mieszkańcom doskonale je przy tym promując . Może jeszcze gdzieś zachowało się na składach Zieleni Miejskiej ,MTM-u ,czy innych firm nieco tej kostki nie tylko granitowej ,ale nawet tej bazaltowej cholernie śliskiej ,na której możnabyło orła fiknąć kiedy padał deszcz i warto porócić do mojego pomysłu. Pozdrawiam wszystkich Gdynian,a zwłaszcza tych ,których bliscy budowali i odbudowywali nasze miasto -mój dziadek budował,odbudowywał i przepracował w porcie gdyńskim 41 lat,cała rodzina otrzymała nakazy wysiedlenia ,(posiadam oryginały)ale po wojnie wróciła. Ja tułam sie po świecie,widziałem już sporo urokliwych miejsc ,ale Gdyni nie zamieniłbym nigdy na żadne inne miejsce do życia,będę to wpajał mojemu synowi i wnukom . Dariusz Gierszewski

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z poprzednikiem. Nie ma już takich prawdziwych fachowców... No chyba, że mówimy o naprawdę nielicznych ludziach, którzy z pasją poświęcają się swojej pracy... Komu teraz chce się pracować jak takie warunki w kraju panują.

    Pozdrawiam
    brukarstwo Wrocław

    OdpowiedzUsuń