środa, 17 marca 2010

Lotnisko w Gdyni

Od kilku miesięcy jesteśmy świadkami kolejnej, po Hali Widowiskowej i Gdańskim Terminalu Głębokowodnym, odsłony rywalizacji pomiędzy Gdańskiem a Gdynią o "nie wiadomo co". Chodzi o rozwój szeroko pojętego lotnictwa cywilnego i towarowego na terenie lotniska wojskowego w Babich Dołach.

Nie trafia do mnie argument o rzekomej "niezdrowej konkurencji", gdyż według mnie jest to właśnie szansa na korzystny efekt zdrowej rywalizacji pomiędzy różnymi podmiotami. Zyskują na konsumenci - pasażerowie, właściciele samolotów, firmy transportowe i spedycyjne. Poza tym, skoro względnie niewielkimi środkami, można zapewnić bardzo efektywne wykorzystanie cennego zasobu jakim jest infrastruktura lotniska w Babich Dołach, to dlaczego tego nie zrobić. Tym bardziej, że będzie to inicjatywa zdecydowanie "bardziej prywatna" niż lotnisko w Rębiechowie, co już samo w sobie daje większe szanse na lepsze zarządzanie i efektywniejsze wykorzystanie potencjału.

Oczywiście, nie wyobrażam sobie braku współpracy pomiędzy tymi lotniskami. Pozwoli im to współdzielić wiele kosztów funkcjonowania, wspólnie walczyć o Klientów oferując im bardziej kompleksową obsługę lepiej odpowiadającą ich potrzebom.

W dłuższym terminie nie obejdzie się jednak bez rywalizacji przynajmniej w niektórych obszarach. Ale dzięki drugiemu lotnisku, o nieco różnej innej specyfice (cztery drogi startowe, lepsza pogoda, większy teren, bliskość portu), całe Trójmiasto globalnie zyska. Oba lotniska, dzięki szerszemu łącznemu zakresowi usług, będą w stanie przyciągnąć w sumie więcej Klientów niż w przypadku jednego lotniska. A więcej Klientów oznacza również korzyści w innych gałęziach pomorskiej gospodarki.

Dość interesującym zjawiskiem jest dla mnie zachowanie niektórych mieszkańców terenów bezpośrednio sąsiadujących z lotniskiem, którzy kategorycznie sprzeciwiają się rozwojowi lotnictwa cywilnego w Babich Dołach. Z ich wypowiedzi można by sądzić, że ich prawo do ciszy i spokoju jest ważniejsze od prawa miasta do rozwoju i poprawy warunków bytu ogółu ludności. O ile można by zrozumieć protest ludzi z Koleczkowa, którym miasto chciałoby wybudować nowe lotnisko tuż pod płotem, o tyle pretensje ludzi, którzy świadomie osiedlali się w otoczeniu dużego lotniska są kompletnie nieuzasadnione. Czy Ci ludzie oczekiwali, że tak atrakcyjna infrastruktura w gospodarce kapitalistycznej zostanie przeznaczona na ogródki działkowe?

Oczywiście protestują głównie nowi mieszkańcy Pogórza i Kosakowa, którzy zamieszkali tutaj w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Nie pamiętają oni lat 80., kiedy w niektóre dni odbywało się tam kilkadziesiąt startów i lądowań myśliwców wojskowych. A generowany przez nich hałas był nieporównywalnie większy.

Co dziwniejsze, kolejne rozpoczynane budowy tuż przy płocie lotniska pozwalają sądzić, że grono przeciwników samolotów na Babich Dołach będzie się systematycznie powiększać i wkrótce pojawią się pozwy o odszkodowania za uciążliwe sąsiedztwo.

Tylko czekać na protesty mieszkańców przeciwko budowie Obwodnicy Północnej Aglomeracji Trójmiejskiej. Na pewno będzie się działo :)

A tutaj krótka prezentacja fotograficzna pokazująca lotnisko sprzed wielu lat:

Autor: Paweł Różyński

2 komentarze:

  1. Panie Pawle,

    Tracenie czasu zwiazanego z NOWYM - DODATKOWYM lotniskiem (Gdyni czy w Polsce) nie mowiac o Projekcie - wybudowania JAKIEKOLWIEK Lotniska w Polsce (za wyjatkiem wojskowego i to tez pod duzym ZNAKIEM ZAPYTANIA) jest to temat na przygotowania dziecka do SNU.

    Leo Dorsch

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Pawle,

    Tracenie czasu zwiazanego z NOWYM - DODATKOWYM lotniskiem (Gdyni czy w Polsce) nie mowiac o Projekcie - wybudowania JAKIEKOLWIEK Lotniska w Polsce (za wyjatkiem wojskowego i to tez pod duzym ZNAKIEM ZAPYTANIA) jest to temat na przygotowania dziecka do SNU.

    Leo Dorsch

    OdpowiedzUsuń